O nas
O nas
Nie jesteśmy redakcją podróżniczą. Nie mamy biura, nie mamy budżetów na press tripy i nikt nam nie sponsoruje hoteli. Jesteśmy dwójką ludzi, którzy od kilku lat przy każdej okazji wynajmują auto i jadą gdzieś na południe. Czasem z planem. Częściej bez.
Skąd się wzięliśmy
Wszystko zaczęło się w 2021 roku, kiedy okazało się, że lot do Splitu kosztuje 89 PLN w jedną stronę, a Fiat Panda na tydzień – 140 EUR. Matematyka road tripu po raz pierwszy zadziałała na naszą korzyść. Tydzień później siedzieliśmy na murku w Dubrowniku, jedliśmy lody za 15 kun (tak, jeszcze kuny, nie euro) i planowaliśmy następny wyjazd.
Następny okazał się Czarnogórą. Potem Bośnią. Potem Albanią – i wtedy zrozumieliśmy, że mamy problem, bo te kraje uzależniają. Nie w sposób, w jaki uzależniają tropikalne wyspy z katalogów biur podróży. W sposób, w jaki uzależnia droga, na której nie wiesz co jest za następnym zakrętem, ale wiesz że będzie warto.
Dlaczego blog, a nie Instagram
Bo na Instagramie zmieściłby się jeden filtr i dwa hashtagi. A my chcieliśmy napisać, że droga z Sarajewa do Mostaru przez kanion Neretwy to najpiękniejsze 130 kilometrów na Bałkanach, ale tylko jeśli jedziesz rano, bo po południu słońce świeci prosto w oczy i nie widzisz zakrętów. Takie rzeczy nie pasują do karuzeli z 10 zdjęć.
Chcieliśmy też miejsca, gdzie możemy napisać że wynajęcie auta w Tiranie kosztuje 20-25 EUR dziennie i wyjaśnić, dlaczego to jest uczciwa cena za to, co dostajesz (hint: nie dostajesz klimatyzacji, ale dostajesz auto, które jakoś daje radę na albańskich drogach, a to wymaga specyficznego rodzaju wytrzymałości).
Nasza filozofia podróżowania
Kilka zasad, których się trzymamy:
Auto > autobus. Zawsze. Autobus jedzie z punktu A do punktu B najszybszą trasą. Auto jedzie trasą, którą wybierzesz. A najlepsze rzeczy na road tripie dzieją się na drogach, na które autobus nigdy nie skręci.
Plan jest sugestią. Mamy ogólny kierunek i rezerwację na pierwszą noc. Reszta to improwizacja. Najlepsze noclegi znaleźliśmy zatrzymując się w miasteczkach, które nie były w planie. Najlepsze jedzenie – w budkach przy drodze, które nie mają strony na Google Maps.
Budżet jest realny. Nie udajemy, że road trip po Bałkanach jest za darmo. Podajemy konkretne kwoty – co kosztuje wynajem, paliwo, jedzenie, noclegi. Nie zaokrąglamy w dół i nie ukrywamy mandatów (tak, dostaliśmy mandat w Chorwacji; tak, piszemy o tym).
Nie retuszujemy. Jeśli droga była beznadziejna – piszemy, że była beznadziejna. Jeśli GPS nas zawiódł – piszemy, jak nas zawiódł. Jeśli w wynajętym aucie zamek w bagażniku otwierał się tylko kopnięciem – piszemy i to. Czytelnik, który jedzie tą samą trasą, zasługuje na prawdziwe informacje, nie na wersję z filtrem.
Co piszemy, a czego nie
Piszemy o drogach, trasach, wynajmie aut, kosztach, przepisach drogowych i praktycznych sprawach, które trzeba wiedzieć zanim się wsiądzie za kierownicę w obcym kraju. Piszemy na podstawie własnych doświadczeń.
Nie piszemy recenzji hoteli. Nie robimy rankingów restauracji. Nie testujemy spa. Nie opisujemy “top 10 atrakcji”, bo każda taka lista jest taka sama i każda jest bezużyteczna.
Jeśli szukasz bloga, który powie ci które muzeum odwiedzić – to nie my. Jeśli szukasz bloga, który powie ci którą drogą jechać do tego muzeum, ile zapłacisz za paliwo i gdzie nie wolno parkować – witaj.
Jak zarabiamy
Uczciwie: używamy linków afiliacyjnych do porównywarek wynajmu aut. Jeśli klikniesz i wynajmiesz auto, dostajemy prowizję. Nie wpływa to na to, co piszemy. Cena dla ciebie jest taka sama. My dostajemy kilka euro, które idą na kolejny wynajem, o którym potem napiszemy.
Nie bierzemy pieniędzy od wypożyczalni za pozytywne recenzje. Nie usuwamy negatywnych doświadczeń. Jeśli firma miała zepsute auto i olewała reklamacje – piszemy to. Nasi czytelnicy są ważniejsi niż jakikolwiek partner.